Translate it!

MIEJSCE DLA SZTUKI



"Miejsce dla sztuki" jest to pokaz twórczości polskich artystów w zabytkowym kompleksie budynków Starej fabryki papieru, przypominającej w swojej aranżacji scenografię filmu Charakter nagrodzonego Oskarem.

"Karakter" 1997, ul. Miernicza, Wrocław. Zdjęcie: fotopolska.pl

Choć na wrocławskich podwórkach nic się nie zmieniło, rzemieślnicze zaplecze ulic Prądzyńskiego i Pułaskiego poddawane jest ciągłej rewitalizacji.

Zaprezentowane prace to z najwyższej półki klasyczne przykłady piękna, które ujęte są w nowoczesny dla obecnych czasów sposób.




10 października oprócz otwarcia wystawy, nastąpi rozstrzygnięcie II etapu konkursu fotograficznego spośród tych osób, które brały udział w sierpniowych warsztatach prowadzonych przez fotografa Tomasza Tomaszewskiego. 

Być może ekspozycja,  sprowadzi do przyszłych loftów (Nowej Papierni) tych, którzy oprócz przeżywania eskalacji wrażeń chętnie zainwestują w dzieła sztuki, a przynajmniej zapragną mieć je u siebie w domu…
tekst:  Adam Grudzień


wernisaż 10 października godz. 19:00
Stara fabryka papieru, 
Kościuszki 142a Wrocław

Kuratorzy: Adam Grudzień i Łukasz Rachwalak

Mecenat kulturalny: RED REAL ESTATE DEVELOPMENT
                                http://www.nowapapiernia.pl/index.php/pl/

Artyści: The Krasnals, Tomasz Tomaszewski, Kamil Stańczak, Andrzej Jobczyk, Piotr Kmita, Kasia Kmita, Ewelina Sośniak, Justyna Dybala, Robert Kuta, Krzysztof Skarbek, Tomasz Opania, Piotr Flądro, Tomasz Krawczyk, Andrzej Sobiepan, Paulina Pluta, Adam Grudzień, Łukasz Rachwalak

(p)clayback


Uczestnicy wystawy: Agnieszka Bondzior, Olga Dziąg, Anna Farny, Lucyna Garbacz, Karolina Gorczyńska, Maria Grzybek, Klaudia Korzonek, Emilia Krankowska, Weronika Lucińska, Agata Marcinkowska, Zbigniew Podgórski, Łukasz Rachwalak, Liliana Sztybel, Hanna Wencel, Marta Widz, Magdalena Wojaczek 



'Jeszcze niedawno sceptycznie odnoszono się do roli filmu wideo czy animacji w procesach projektowania, szczególnie w kontekście sztuki ceramiki. Często padały pytania o granice tej dyscypliny, o to jakie stadium tworzenia sytuuje ją w obszarach przyporządkowanych temu pojęciu. Obecnie przy zauważalnej tendencji do wzajemnego przenikania się dyscyplin, rozwijaniu zagadnień projektowania parametrycznego, nie powinno być wątpliwości co do tego, że narzędzia rejestrujące i generujące procesy oraz zjawiska rozciągnięte w czasie wprowadzają zaskakujące wartości. W dziedzinach sztuki dotychczas reprezentowanych głównie przez materialne obiekty pojawiają się elementy efemeryczne. Ta niematerialna sfera z jednej strony może budować niezależne kreacje artystyczne zamykające ich ulotność w obrazie wideo a z drugiej uruchamia procesy, które aktywują namacalne formy. 



Wystawa (p)clayback pokazuje próby budowania związków pomiędzy tym co ulotne a tym co trwałe i materialne. Na prezentację składają się prototypy, prace i projekty wideo studentów Intermedialnej Pracowni Ceramiki, które z zabawnych eksperymentów ewoluują w kierunku interesujących realizacji. Opracowany przeze mnie program pracowni i związanego z nią przedmiotu powołanego w 2010 roku w ramach Wydziału Ceramiki i Szkła wrocławskiej ASP, wprowadza innowacyjne sposoby projektowania. W ich obszarze studenci mają możliwość rozwijania swoich pomysłów w szerokim spektrum działań intermedialnych, bez względu na to czy projekt związany jest z określoną funkcją czy odnosi się do tzw. czystej kreacji.



„Gest” Karolina Gorczyńska, fot. Adam Abel
Hasło wystawy, którym jest przetworzone słowo playback, odnoszące się do odtwarzania nagrania wideo i dźwięku, z wplecionym wyrazem clay określa formułę tych działań.

Autorzy prac wprowadzając w obieg formy o symbolicznej, a nawet absurdalnej funkcji, programują nowe zachowania i gesty. Forma może stać się swoistym wirusem, który zaburza ruchy i zachowania inicjując zdarzenie o nowym wizualnym potencjale. Obiekt sam w sobie staje się rekwizytem, którego sens określa dopiero kontakt z użytkownikiem lub jego rola w zdarzeniu.'



Adam Abel, kurator wystawy





STRZEŻ SIĘ TYCH MIEJSC - WERNISAŻ


Michał Wasiak, bez nazwy





Michał Wasiak - bez nazwy

Grażyna Małkiewicz - "transfer"

Martyna Woźnica - bez nazwy


Adam Grudzień - Skarb Masonów




STRZEŻ SIĘ TYCH MIEJSC w projekcie VIA CULTURA



Stojąc w obliczu faktu iż to właśnie Wrocław, a nie inne polskie miasto zostało wytypowane na Europejską Stolicę Kultury 2016, niejednokrotnie zastanawialiśmy się jak wykorzystać tą sytuację. Nie chcemy jednak dołączyć do tych, którzy (czyniąc zresztą słusznie) "obrzucili miasto różami."

Myślimy raczej o tym, jak opowiedzieć o tych niechcianych podwórkach i placach, za które miastu nie należą się jeszcze gratulacje. 

W tych ciemnych miejscach ranne od kul Festung Breslau mury kamienic, a także słynne sklepy monopolowe pokazują życie miasta, które powoli przechodzi w zapomnienie. 

Wszystko po to, aby po drugiej stronie - cukierkowe i lukrowane fasady ścigając się w kolorycie, dziwią się, że "ciągle większość nie ma na sobie fraka" (Koniec świata w Breslau)

Projekt, związany z kulturalną rewitalizacją Nadodrza stanowić ma, nie tylko hołd dla tamtych już minionych czasów, czy dla samej twórczości zespołu, ale też odnieść się do zmian, które dotykają otoczenie jego mieszkańców...

...Podobno rewitalizacja jest już zauważalna gołym okiem...


STRZEŻ SIĘ TYCH MIEJSC
pt. 11 maja, godz 20:00
SERDECZNIE ZAPRASZAMY



OGRANICZENIE OGRANICZENIA / JACEK ADAMAS / KAZIMIERZ PIOTROWSKI


Kazimierz Piotrowski - komisarz wystawy Jacka Adamasa:

Jacek Adamas – autor Gnomów

Po śmierci i szybkim pogrzebie śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i towarzyszących mu zabitych Osób, wielu naiwnym obserwatorom wydało się, że w Polsce nareszcie zapanuje święty spokój. Wszystko wróci do normalności i zapomnimy o groźbie sanacji, zapowiadanej przez zwolenników IV RP. Ale po szokującej tragedii i bulwersującym śledztwie, hipertrofia dowcipu w sztuce minionej dekady i banalizacja skarlałego gniewu w pop-kulturze i post-polityce w wielu przebudzonych wywołały wstręt i oburzenie. Gniew pilnie domaga się legitymizacji z powodu poczucia narodowej krzywdy, hańby i w sytuacji zagrożonej niepodległości.


Do czego wyobraźnia przywiedzie jeszcze Jacka Adamasa, który z naturalnych elementów buduje dualizm natury i kultury. Ciekawe… – pytała Maryla Sitkowska w tekście Genealogia przyszłej rzeźby polskiej, zamieszczonym w katalogu wystawy Magowie i mistycy (CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie, 1991). Do wyobraźni, którą artyści zawsze mają wybujałą, Adamas dodał poczucie obowiązku. Działania, jakie podjął w następnych dwudziestu latach, sprawiły, że nawet oficjalny portal www.culture.pl uznał go za jednego z najbardziej radykalnych polskich artystów-aktywistów (Karol Sienkiewicz). Jacek Adamas, w którego mieszkaniu na warszawskiej Pradze w latach 80. działała nielegalna drukarnia, dobrze pamięta epokę niesuwerenności, po dziś dzień rzucającą swój cień w postaci III RP. Gdy wystawił w przestrzeni publicznej rzeźbę Pamięci Norberta Pietrzaka (2008) – drukarza podziemnego wydawnictwa „Los”, wydającego m.in. „Tygodnik Wojenny”, po dniu dzieło zniknęło. Notabene, Pietrzak w 1985 roku wypadł z 9 pietra klatki schodowej z bloku na ul. Anielewicza w Warszawie Toteż po upadku samolotu TU 154 M w Smoleńsku artysta natychmiast spontanicznie zareagował, przeczuwając nadejście nowej polityki niepamięci i kultury drugiego obiegu. Tego samego dnia – 10 IV 2010 roku w południe – wystawił kilkanaście stalowych czarnych tarcz strzelniczych w kształcie ludzkich figur – pojętych przezeń jako żałobnicy – pod gmachem Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. 


Zawiadomił o tym arte-fakcie Dorotę Jarecką z „Gazety Wyborczej” i Artura Żmijewskiego, pracującego w tym momencie nagłej żałoby w Warszawie z kamerą (bez odzewu). Następnego dnia, podobno po interwencji pracowników i kuratorów u dyrekcji CSW, tarcze zostały ukryte w niegodnym miejscu tej instytucji. Oceniając posmoleńską politykę rządu, Adamas, przeprowadzający od lat rozmaite interwencje w obronie polskiej racji stanu, wykonał jednoznaczną w wymowie mobilną rzeźbę TU-SK 154 M (2010). Pokazywał to obwoźne kuriozum w różnych publicznych miejscach, jak choćby esplanada olsztyńskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej (do tego trzeba dodać manifestację z transparentem 15-metrowej długości, z białymi i czerwonymi strzelniczymi tarczami, który 9 IV 2011 roku został wpleciony w ogrodzenie warszawskiego Belwederu – jednej z siedzib Prezydenta RP.



W tej perspektywie drugiego Katynia i oskarżenia rządu Tuska o zdradę interesu narodowego, dawne tymotejskie dzieła i banki gniewu nabierają nowych znaczeń, zyskując na aktualności. O świcie wyleci z Warszawy do Brukseli złoty boeing 737 z ponad 160 pasażerami w złotych kombinezonach na pokładzie. Dziwni przybysze pod wodzą artysty Pawła Althamera wyruszą w miasto – jak donosiła w 3 VI 2009 roku olsztyńska „Gazeta Wyborcza”, cytując słowa twórcy złotych kul Jacka Adamasa, biorącego udział w tej wyprawie: To moja smutna refleksja na temat przemian, które poszły w kierunku zbyt merkantylnym  wyjaśnia.  Kule nawiązują do mitu o Midasie, który wszystko, czego dotknął, zamieniał w złoto, zaś wyryta na nich srebrna litera [tybetańskie „A”]  do starej buddyjskiej tradycji [ścieżki równowagi dla świata . Chcę tak [tym symbolem] zrównoważyć merkantylne podejście [tak charakterystyczne dla polskich przemian] wartością duchową – doprecyzował artysta po latachNiewątpliwie, za takiego Midasa w sztuce polskiej może z powodzeniem uchodzić Althamer. Dlatego na nowo zaprojektował okładkę „Artforum”, zestawiając złoty Boeing Althamera ze szczątkami Tupolewa, prezentując światu wydolność państwa polskiego pod rządami Tuska. Podczas gdy jego koledzy z tzw. Kowalni (Adamas studiował w jednej pracowni m.in. z wspomnianymi Althamerem, Żmijewskim, a także z Katarzyną Górną i Katarzyną Kozyrą) i wielu przedstawicieli tzw. sztuki krytycznej pozostają pupilami obecnej władzy, sięgając po hojne dotacje, jak „Krytyka Polityczna”, i nazywani są ikonami polskiej kultury, Adamas lubi chadzać boso. Podejmuje niedochodowe patriotyczne akcje, gdy tymczasem przebrany w Nowym Wspaniałym Świecie (lokalu „Krytyki Politycznej” na Nowym Świecie w Warszawie i wsparciu medialnym „Gazety Wyborczej”) w więzienny pasiak Althamer z grupą innych huncwotów – jak ich określa – blokują Marsz Niepodległości w 2010 roku. Gdy salonowy lewicowiec i redaktor „Krytyki Politycznej” Artur Żmijewski na łamach niemieckiej prasy chwali berlińskich wojowników za to, że ci lewaccy terroryści pomogli nadwiślańskim kosmopolitom walczyć z polskimi faszystami podczas kolejnego Marszu Niepodległości, w 2011 roku, to w tym czasie Adamas składa doniesienie do prokuratury o nieuzasadnionym użyciu siły i przekroczeniu uprawnień przez policję podczas tej demonstracji. Bito wtedy za samo noszenie biało-czerwonej flagi, co uwiecznił przekaz zamieszczony na portalu niezależna.pl (sprawa utknęła w Prokuraturze olsztyńskiej). Bardzo różni się on od owej, tak bardzo cenionej Kowalni




Adamas to obywatel-artysta, patriota i prawdziwy narodowy proletariusz, z konieczności stolarz, którego profesor Grzegorz Kowalski namówił, by został jego studentem i profesjonalnym rzeźbiarzem. Dlatego wraz ze swa żoną Katarzyną postanowił zawalczyć o szacunek dla swego dzieła, zniszczonego buldożerem w Jonkowie w 2007 roku przez miejscowego decydenta (byłego prokuratora Pana Giecko, którego żona jest aktualnym prokuratorem olsztyńskim – wskazuje poszkodowany artysta). Adamas tworzy sztukę z nerwów (by użyć tu terminu KwieKulik z lat 70.). W marcu 2008 r. – pisała 16 III 2010 roku regionalna „Gazeta Wyborcza”, a później w dużym artykule poświęconym artyście jej ogólnopolskie wydanie Jacek Adamas skazany został przez Sad Rejonowy w Olsztynie na grzywnę w wysokości 510 zł z zamianą na areszt za to, że bez zgody wójta rozwieszał plakaty o wulgarnej treści [chodziło o fragmenty dzieła Przemysława Kwieka – K. P.]. Ponieważ odmówił zapłacenia grzywny, w lutym 2010 r. miał zostać doprowadzony do aresztu, by odbyć dziesięciodniową karę. Warszawska Fundacja Galerii Foksal w ostatniej chwili zapłaciła za niego grzywnę [gdy w jego domu zjawiła się policja, aby odprowadzić go do aresztu]. Fundacja Galerii Foksal – jak wyznał artysta – nie miała już jednak interesu, by poprzeć projekt artysty, który miał w Ludwig Forum w Kolonii toczyć złote kule. Wolni więc od komercyjno-salonowego gorsetu Adamasowie – niepodległościowi zapaleńcy, społecznicy i obywatele – organizują od lat niekomercyjne akcje: m.in. galerię w szkołach średnich, gdzie zapraszają uznanych kuratorów na wykłady; wraz z mieszkańcami popegeerowskiej wsi Urbanowo zbudowali drogę krzyżową; a także protesty – m.in. przeciwko indolencji organów władzy i prokuratury. Efektem tej właśnie postawy stało się świadome – jak twierdzą – zniszczenie przez ich korporacyjnego kolegę, byłego prokuratora olsztyńskiego, Pana Giecko, wystawionych przez artystę religijnych symboli Tybetu i rzeźb nawiązujących do tematów biblijnych (jedna z nich, ta zniszczona buldożerem, była wystawiana w Muzeum Rzeźby w Królikarni – oddziale Muzeum Narodowego w Warszawie; inne rzeźby wykorzystywał w proteście pod ambasadą chińską i wystawiał w CSW w Warszawie, po czym zostały one zdeponowane w śmietniku urzędu gminy): Nie tylko prokuratura i sądy nie widzą podstaw do ukarania za ten barbarzyński i totalitarny akt odpowiedzialnego funkcjonariusza, który to uczynił, ale nie dostrzegły też w tym postępku niczego wartego uwagi. Milczeli ci, którzy z taką determinacją bronili wolności sztuki, gdy chodziło o genitalia na krzyżu. Bo religia groźna! Totalitaryzm nie! – tłumaczy poruszony Adamas. 


Przekazał on relacje filmowe do CSW w Warszawie, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, „Krytyce Politycznej”, do Galerii Studio – bez odzewu. Sprawę poważnie potraktował Rzecznik Praw Obywatelskich – śp. Janusz Kochanowski i jego następczyni (przed olimpiadą w Chinach wysłał Adamas do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w 2008 roku maszynkę do mielenia mięsa; zorganizował też bieg tyłem ze zniczem Krakowskim Przedmieściem pod Ambasadę ChRL w Warszawie). Ponadto, zainstalował na głównej ulicy Olsztyna 160-metrowy baner inspirowany wierszem Władysława Bełzy Katechizm młodego Polaka, umieszczając jedynie pytania Kto ty jesteś? Manifestację tę powtórzył w ogródku Jordanowskim na Warszawskiej Pradze. Innym razem, pod gmachem olsztyńskiej Prokuratury Okręgowej Adamasowie zaparkowali furgonetkę, na której dachu namalowali tekst: Stop bezprawiu prokuratorów. Następnie wypakowali z niej na prokuratorskie schody Wyrób czekoladopodobny – 20-krotnie powiększoną replikę wyrobów z lat 80. Dzieło to zostało zniszczone przez ochronę niemal natychmiast, mimo konstytucyjnego obywatelskiego prawa gwarantującego możliwość protestu. Adamasowie występowali też przeciwko nielegalnej żwirowni, a obecnie chcą pokrzyżować plany firm instalujących wiatraki, domagając się ochrony kulturowego krajobrazu Warmii i Mazur. Adamas jest prezesem Stowarzyszenia „Kochajmy Warmię”, tworzącego koalicję Bezpieczna Energia, zrzeszającą kilkadziesiąt stowarzyszeń z Warmii i Mazur. Celem ataku tej obywatelskiej parabazy i broniącej honoru Polski paidei, prezentowanej też 14 VI 2010 roku przed Sejmem RP – stał się ostatnio niezależny jakoby od rządu Prokurator Generalny. Seremet na ich banerze spogląda – niestety – na świat ciągle czworgiem oczu (jest to nawiązanie do filmu Skolimowskiego Ręce do góry, w którym reżyser rozliczał okres stalinowski).



A miało być tak pięknie, jak zapewniał w 2005 roku Adamasa list z 25 X 2005 roku, otrzymany z gabinetu wicemarszałka Tuska, który artysta zaprezentował podczas wystawy Wybory.pl (2005) w warszawskim CSW: Z przykrością zawiadamiam, iż pośrednictwo wicemarszałka Donalda Tuska  w przekazaniu Pańskiej skargi i dokumentów Rzecznikowi Praw Obywatelskich jest niemożliwe. Zwracam więc je i sugeruję przesłanie do właściwego adresata. Obecnie pan Donald Tusk został przewodniczącym Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej i w ramach swoich aktualnych kompetencji będzie walczył z nieudolnością urzędników oraz z rozrastającą się arogancją biurokracji. Sądzę, że jego dalsza działalność będzie dla Pana dowodem, że obietnicom wyborczym można być wiernym mimo przegranych wyborów i starać się je realizować bez względu na zajmowane stanowisko. Oto dlaczego dziś, po tylu latach rządów Tuska, mamy prawo do gniewu (by żyło się lepiej!). Forma jest ograniczeniem – interpretacja formy jest ograniczeniem ograniczenia – napisał kiedyś nasz autor Gnomów.
  



PO CO LAĆ NA MUR ?

Na samym początku inspirujące były dwie rzeczy w wydarzeniu LEJ NA MUR.

Idea zabawnego tytułu - którą polecam stosować każdemu animatorowi -  sprawdziła się w 100% przyciągając nie tylko te osoby, które "lajkują", dane wydarzenie na FB. Plakat autorstwa Justyny Dybali ... dopełnił, że w dzisiejszym świecie najbardziej istotny jest marketing!

Poprzez zamknięcie malarza w galerii rozumiałem wytworzenie dla niego sytuacji, kiedy niczym osierocona istota znajduje swoje miejsce  w metaforycznym monastyrze - miejscu uświęconym i skłaniającym do przemyśleń.
Zdaje sobie sprawę że  "gdy cisza aż krzyczy, trzeba ją zagłuszyć czymś jeszcze głośniejszym".(Paul Remark) więc nie dziwi mnie fakt, że wielu artystów - w tym Wihelm Sasnal maluje do utworu muzycznego... 


Nowosielski zapalał świeczkę po skończeniu obrazu........  Francis Bacon napełniał swój kieliszek, podczas gdy Chagall odżywiał się koszernie........  Turner miał dwie osobowości. Jedna z nich była malarzem, by druga przebrana w łachmany szwendała się po portach szukając zaczepki przy grach karcianych.......  Matejko wcale nie jadał lepiej od Nikifora. Zmarł po pęknięciu wrzoda w wieku 55 lat podczas gdy jego łemkowski konkurent "Matejko z Krynicy" dożył 72-óch lat.....  Toulouse-Latrec, Picasso i Crowley potrzebowali wielu kobiet, jednak Dalemu wystarczała tylko jedna muza......   Sylwester Stallone musiał przeżyć cały amerykański sen aby zrozumieć że uwielbia malować.....   Gracjanowi Rostockiemu wystarcza zestaw pędzli, taniec i przejażdżki rowerowe wzdłuż Wisły...

(...)

A czego potrzebuje Grzegorz Gdula ? 



tekst: Adam Grudzień

GRZEGORZ GDULA / LEJ NA MUR



Co robi malarz? Gdzie kończą się ramy malarstwa i czy "niewidzialna akademia" pozwala jeszcze swobodnie malować bez dodatków i gadżetów...? Oczywiście, że nie...

Tak i my zamykamy malarza w galerii, a na witrynie ustawiamy obraz kamery ujawniając przebieg działań twórczych.

Tytuł wystawy jest więc literalnym określeniem procesu podejmowanego przez twórczość malarską absolwenta ASP Wrocław.

Wideo-performance będzie trwać dzień i noc.

Zapraszamy do oglądania wystawy.

LEJ NA MUR - GRZEGORZ GDULA, 12-25 kwietnia

FINISAŻ 25 kwietnia godz. 18.00